telefon Infolinia pon. – pt.: 0800 – 1600
800 217 417

Sprawiedliwość i odszkodowanie po 12 latach walki

Sprawiedliwość i odszkodowanie po 12 latach walki

24-letni wówczas pan Ryszard w 2002 r. przeżył bardzo poważny wypadek komunikacyjny. W jego wyniku całkowicie stracił wzrok. Od tamtej pory walczył przed sądami o należne mu zadośćuczynienie, gdyż sprawca wypadku i jego ubezpieczyciel twierdzili, że to pan Ryszard prowadził samochód.

 

Wypadek pana Ryszarda

 

W styczniu 2002 r. w Świętokrzyskiem, w powiecie sandomierskim miał miejsce wypadek komunikacyjny, w którym kierujący pojazdem osobowym marki Opel Astra nie zachował należytej ostrożności podczas jazdy i zjechał swoim pojazdem w przydrożne pole uprawne, kilkukrotnie dachując. W wyniku tego zdarzenia pan Ryszard doznał poważnych wielonarządowych obrażeń ciała. Skutkiem doznanych obrażeń jest całkowita obustronna ślepota. Pan Ryszard nie poddał się i starał się żyć normalnie, pomimo doznanego kalectwa i trudnej sytuacji materialnej. Nie mógł jednak pogodzić się z niesprawiedliwym stanowiskiem PZU S.A., które odmówiło wypłaty wszelkich świadczeń.

 

Kancelaria odszkodowawcza, która pomaga

 

Pomimo dużej konkurencji na rynku kancelarii odszkodowawczych, poszkodowany pan Ryszard przez kilka lat bezskutecznie poszukiwał takiej, która zdecyduje się na podjęcie jego sprawy. Dla większości pełnomocników sprawa była zbyt ryzykowna i nie dawała szans na wygraną. W 2009 r . poszkodowany trafił do kancelarii odszkodowawczej VOTUM S.A. z Wrocławia. Postępowaniem sądowym zajęła się natomiast Kancelaria Adwokatów i Radców Prawych A. Łebek i Wspólnicy sp. k. – podmiot z grupy kapitałowej VOTUM, która doprowadziła sprawę do pozytywnego rozstrzygnięcia.

 

Choć rodzinie poszkodowanego żyje się ciężko, Pan Ryszard przez cały okres trwania procesu podkreślał, iż nie pieniądze są dla niego najważniejsze, lecz zależy mu na sprawiedliwości i ostatecznym udowodnieniu, że jest on ofiarą, a nie sprawcą zdarzenia. Wątpliwości w tym zakresie po 11 latach od wypadku nie miał dopiero Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej, który we wrześniu 2013 r. na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego ustalił, iż Pan Ryszard nie mógł kierować pojazdem w chwili wypadku.

 

Odpowiednia analiza dowodów i pomoc specjalisty

 

Pan Ryszard nigdy nie posiadał prawa jazdy i nie potrafił prowadzić samochodu. To nie stanowiło jednak przeszkody dla uznania go przez PZU S.A. za sprawcę wypadku. – Nie było bezpośrednich świadków zdarzenia, postępowanie karne opierało się tylko na wzajemnych oskarżenia dwójki uczestników wypadku – mówi radca prawny Agnieszka Madej z Kancelarii Adwokatów i Radców Prawnych Andrzej Łebek i Wspólnicy. – Biegły ds. rekonstrukcji wypadków drogowych powołany na wniosek prokuratury w 2002 r. nie był w stanie stwierdzić, kto prowadził pojazd, a przybyli na miejsce wypadku funkcjonariusze policji zastali obu panów w znacznej odległości od pojazdu. Wzajemne oskarżenia uczestników wypadku oraz brak bezpośrednich świadków zdarzenia skutkowały umorzeniem postępowania karnego w 2002 r. wobec niewykrycia sprawcy.

 

Wspomniane wyżej ustalenia prokuratury, czy właściwie brak konkretnych ustaleń, stanowiły pożywkę dla ubezpieczyciela, który przez 12 lat od wypadku na różnych etapach postępowania utrzymywał, że to pan Ryszard był sprawcą wypadku, a zatem nie należy mu się żadne odszkodowanie. Wskazywać miały na to zeznania drugiego uczestnika wypadku, nota bene składane w ramach pomocy sądowej w zakładzie karnym, w którym odbywał karę za inne przestępstwo drogowe.

Trudna droga po sprawiedliwość

 

Do przeciwnych wniosków doszedł Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej. Sąd oparł się na opinii biegłego z rekonstrukcji wypadków, który mimo tak znacznego upływu czasu od zdarzenia nie miał wątpliwości, iż w związku z dachowaniem i obracaniem się auta przez prawy bok u kierującego pojazdem powinny wystąpić obrażenia nóg wobec napotkania przez niego na przeszkodę w postaci deski rozdzielczej i kierownicy. Obrażenia takie wystąpiły tylko u drugiego uczestnika zdarzenia. Istotne w sprawie były także zeznania świadka – właściciela pojazdu, który feralnego dnia pożyczył swój samochód koledze i potwierdził, iż Pan Ryszard zajął w pojeździe miejsce pasażera, a za kierownicą usiadł drugi uczestnik zdarzenia.

 

Zeznania te zostały jednak tylko odczytane z akt sprawy karnej i nie dało się ich uszczegółowić, bowiem główny świadek w sprawie zmarł krótko po wypadku.

 

Sprawa nie była oczywista, postępowanie dowodowe przypominało nieco filmowy proces poszlakowy, dlatego tak ważne było niestandardowe podejście oraz determinacja Klienta i jego pełnomocnika w walce o sprawiedliwość – podkreśla mecenas Agnieszka Madej.

 

Poza podnoszonym przez pozwanego brakiem podstawy swojej odpowiedzialności, ubezpieczyciel utrzymywał także, że roszczenia powoda są przedawnione. I w tym zakresie pomocne okazały się opinie biegłych – specjalisty ds. rekonstrukcji wypadków oraz biegłych lekarzy, które wskazując nieprawidłową technikę jazdy kierowcy Opla Astry oraz zakres obrażeń spowodowanych u pasażera, przesądziły, iż w przedmiotowej sprawie doszło do przestępstwa na szkodę Pana Ryszarda, a zatem zastosowanie ma 20-letni termin przedawnienia.

 

Sprawiedliwość po latach

 

Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej zasądził na rzecz powoda 100.000 zł tytułem zadośćuczynienia, prawie 50.000 zł tytułem odszkodowania oraz rentę z tytułu utraty możliwości zarobkowania i na zwiększone potrzeby związane z opieką i leczeniem. Kwoty te uwzględniały 50-procentowe przyczynienie się powoda do szkody z powodu jazdy bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Pan Ryszard okoliczności tej nie kwestionował, żałując jedynie swojego lekkomyślnego postępowania w młodości i mając świadomość, że pasy bezpieczeństwa prawdopodobnie zmniejszyłyby zakres jego obrażeń.

 

Sąd Apelacyjny w Katowicach, po rozpoznaniu apelacji złożonej przez pozwany zakład ubezpieczeń, w zdecydowanej większości utrzymał w mocy wyrok Sądu I instancji, czym prawomocnie przesądził, iż Pan Ryszard nie prowadził pojazdu, był pasażerem i ofiarą wypadku z 2002 r., a na tym poszkodowanemu najbardziej zależało.

 

Autor: Agnieszka Madej, Radca Prawny

Czytaj również


Zadośćuczynienie dla rodziców i dziadków zmarłego chłopca

Sprawy prowadzone przez ekspertów Votum S.A. pokazują, iż do wypadków dochodzi nie tylko z udziałem

50 tys. zł zadośćuczynienia i zwrot kosztów leczenia dla poszkodowanego

Poruszając się samochodem czy motorem liczymy się z ryzykiem wypadku, natomiast często zapominamy, o tym,

Zadośćuczynienie dla kobiety poszkodowanej w wypadku samochodowym

Co zrobić w sytuacji kiedy na skutek wypadku poszkodowany musi zmagać się nie tylko z

Kapitalizacja renty – 800 tys. zł wypłaty dla poszkodowanego

Poszkodowani w wypadkach samochodowych to często pasażerowie, którzy nie mieli wpływu na to co się

Masz pytania? Zadzwoń!

800 217 417

Chcesz żebyśmy się z Tobą skontaktowali?

Zostaw swoje dane

Klienci o nas

Poznaj historie
naszych Klientów
pomogliśmy ponad 225 000 poszkodowanym