Tragiczny wypadek na torach



Tragiczny wypadek na torach

 

Sprawdź czy należy Ci się wyższe odszkodowanie

 

Wakacje to czas beztroski i relaks. Jak się jednak okazuje – nie dla wszystkich. Dla rodziny kilkuletniego chłopca i maszynistów dwóch pociągów towarowych jeden z letnich stał się tragicznym wspomnieniem. Tragizm potęgowały niejasne okoliczności wypadku, przez co rodzina zmarłego miała niewielką szansę na otrzymanie należnych jej świadczeń.

 

Wypadek

 

Tego dnia maszyniści dwóch towarowych pociągów, każdy o długości ponad 700 m wyjechali w godzinach porannych z macierzystej stacji. Miał to być dla nich kolejny, niczym nie wyróżniający się dzień pracy. Pociągi jechały niemal jeden za drugim. Około godziny 16.00 pierwszy z nich przejechał przez niestrzeżony przejazd, a za nim, w odstępie zaledwie kilkunastu minut, przejechał drugi skład.

 

Jego maszynista przed wjazdem na przejazd zauważył ludzi machających do niego, a po chwili na międzytorzu dostrzegł leżące dziecko oraz rower. Natychmiast zatrzymał pociąg i poinformował dyżurnego ruchu najbliższej stacji kolejowej o zdarzeniu.

 

Śmierć dziecka

 

Małoletnie dziecko już w momencie zatrzymania pociągu nie żyło, a jedynym jego obrażeniem był uraz głowy w okolicy potylicy. W owym dniu chłopiec razem z młodszym rodzeństwem przebywał pod opieką ojca, który tylko na chwilę stracił z pola widzenia dzieci bawiące się na podwórku. Niestety nie udało się ustalić żadnych świadków zdarzenia.

 

Niejasne okoliczności zdarzenia

 

W prowadzonych przez siebie postępowaniu prokurator ustalił, że obrażenia, których doznał chłopiec, mogły powstać w wyniku potrącenia przez pociąg. Zlecono jego zbadanie. Jednak ostatecznie nie znaleziono śladów mogących potwierdzić potrącenie małoletniego przez pociąg, a sprawa została umorzona.

 

Przejazd kolejowy, na którym doszło do zdarzenia w chwili wypadku znajdował się w zarządzie spółki odpowiedzialnej za przejazd kolejowy, która po zgłoszeniu do niej roszczeń ojca po śmierci chłopca nie uznała swojej winy w tym zakresie. Ponadto powołano się na protokół ustaleń końcowych komisji kolejowej, który nie wykazał zaniedbań owej spółki, jednocześnie powołując się na wyłączną winę małoletniego.

 

Czy warto skorzystać z pomocy biegłego?

 

Eksperci Votum S.A. musieli zmierzyć się z wieloma trudnościami. W pierwszej kolejności złożono pozew z argumentacją, że to spółka zarządzająca przejazdem kolejowym odpowiada za przedmiotowe zdarzenie na zasadzie ryzyka. Następnie w toku postępowania została wydana opinia przez biegłego z zakresu komunikacji kolejowej, który po przeanalizowaniu posiadanej dokumentacji uznał, że sprawcą wypadku jest pociąg, który jako pierwszy przejechał przez niestrzeżony przejazd.

 

 

Sprawdź, jakie wysokie powinno być Twoje odszkodowanie

 

 

Ponadto biegły określił przebieg zdarzenia, które według niego polegało na uderzeniu chłopca o przejeżdżający pociąg. Uznano, że jeśli do wypadku doszłoby z udziałem któregoś z wcześniej przejeżdżających pociągów to maszynista każdego następnego powinien zauważyć, że na międzytorzu znajduje się ciało dziecka i rower. Co więcej biegły zwrócił uwagę, na odpowiedzialność zarządcy, który dopuszczał by pociągi przejeżdżające przez przejazd poruszały się z nadmierną szybkością. Ponadto ustalono, że w chwili potrącenia chłopiec był już pieszym i wykonywał manewr polegający na dojechaniu do przejazdu, hamowaniu i zejściu z roweru celem zawrócenia przed pociągiem.

 

Postępowanie sądowe

 

Na skutek opinii biegłego z zakresu komunikacji kolejowej w pozwie ujęto również zarządcę taboru kolejowego, który w odpowiedzi na pozew podniósł zarzut przedawnienia roszczeń. Ponadto obie pozwane spółki zwróciły uwagę na wyłączną odpowiedzialność chłopca i jego rodziców oraz sugerowały odpowiedzialność Urzędu Miasta, który z kolei nie podał spółkom średniej liczby przejazdów pojazdów po drodze gminnej przez przejazd kolejowy.

 

W odpowiedzi na powyższe zarzuty pełnomocnik rodziny zmarłego chłopca zwrócił uwagę, że z uwagi na brak formalnych warunków umożliwiających przejazd pociągom z prędkością 120 km/h wymagana prędkość przy przejedzie bezwzględnie powinna wynosić 15 km/h. Ponadto dzięki krokom podjętym przez ekspertów Votum S.A. zarzut przedawnienia był nieuzasadniony.

 

Ponadto eksperci Votum S.A. odnosząc się do zarzutu o wyłącznej winie małoletniego, wskazali, że chłopiec chorował na autyzm, zatem w jego przypadku nie można mówić o winie, a tym samym i o szkodzie powstałej wyłącznie z winy poszkodowanego. Co więcej, jak wskazywał biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków – chłopiec w trakcie uderzenia w pociąg stał na nogach i był w trakcie wykonywania manewru obronnego, tym samym nie można mówić o zawinieniu, gdy nieprawidłowość została wywołana strachem, nawet jeśli sytuacja na torach nie została obiektywnie oceniona przez poszkodowanego.

 

Jakie świadczenia uzyskano dla rodziców chłopca

 

Ostatecznie sąd zasądził na rzecz ojca chłopca kwotę 80.000,00 zł dochodzoną w pozwie, pomniejszoną następnie o 10 % przyczynienia uznając, że w rodzic pozostawiając dziecko na chwilę samo powinien zorganizować opiekę osobę trzeciej.

 

Przypadek chłopca, który zmarł w niejasnych okolicznościach pokazuje, że są sytuacje, w których pomoc ekspertów jest nieoceniona. Specjaliści Votum S.A. dołączyli do sprawy już na etapie śledztwa prowadzonego przez prokuraturę, a więc wspierali rodzinę od samego początku. Co więcej w tym przypadku pomoc biegłego okazała się być niezwykle istotna, gdyby nie on prawdopodobnie nie udałoby się ustalić okoliczności wypadku. Pomimo początkowym trudnościom udało się wskazać osoby odpowiedzialne za śmierć chłopca.

Czytaj również


Wypadek na morzu – ponad 900 tys. zł dla rodzin marynarzy

Są zawody, których wykonywanie wiąże się ze znacznym ryzykiem, należy do nich między innymi praca

Bieg Firmowy 2019

Udział w Biegu Firmowym to niemal tradycja Votum S.A. - 18 maja we Wrocławiu reprezentanci

Votum S.A. laureatem konkursu Gwiazdy Biznesu 2019

Działalność biznesowa Votum S.A. została dostrzeżona i nagrodzona w konkursie Gwiazdy Biznesu 2019, organizowanym przez

Wypadek przy pracy ze skutkiem śmiertelnym

Wychodząc do pracy nie myślimy o tym, co może się nam przytrafić, a skupiamy się